DCS World – Szkoła latania to blog poświęcony symulatorowi lotniczemu DCS World. Znajdziesz tu ilustrowane poradniki obsługi najpopularniejszych samolotów.

Internet pełen jest materiałów na temat samolotów z DCS World, jednak praktycznie wszystko dostępne jest w języku angielskim, rosyjskim czy niemieckim. Próżno szukać aktualnych opracowań na miarę poradników Chuck’s Guide w języku polskim, a polski youtube w stylu Spudnockera, czy Ralfiego dopiero raczkuje.

Weterani DCS-a raczej nic nowego się tu nie dowiedzą. Jeśli jednak ktoś nie włada płynnie angielskim, a ma chęć zacząć swoją przygodę z symulatorami, to tutaj powinien znaleźć potrzebną wiedzę, by w miarę gładko zacząć swoją przygodę z lataniem lub szybciej nauczyć się obsługi różnych systemów.

Są też pewnie osoby, które chciałyby wrócić do symulatorów po latach, a nie mogą odnaleźć się w dzisiejszych podziałach i możliwościach. Sam miałem chyba ze trzy podejścia do DCS-a, ale zawsze odrzucały mnie niezbyt ciekawe dla mnie samoloty w darmowym demie i brak rozeznania na co najlepiej wydać pieniądze. Dopiero kontakt z modułem F/A-18C Hornet sprawił, że DCS World doczekał się w moim komputerze osobnego dysku SSD i zaczął wypełniać większość wolnego czasu.

Warto pamiętać, że DCS World – na pierwszy rzut oka skomplikowany i poważny symulator – potrafi dać naprawdę sporo frajdy i zabawy. Społeczność moderów robi cuda w dołączonym edytorze, dzięki czemu swoje umiejętności sprawdzimy w świetnie zaprojektowanych misjach, często pełnych zwrotów akcji, z nagranymi rozmowami dialogowymi. W niektórych usłyszymy nawet znane przeboje przygrywające do sekwencji walki lub rozpoznamy nawiązania do filmów czy gier.

A jeśli nie przeszkadza nam udział w testach niegotowego jeszcze samolotu, w którym wiele funkcji dopiero się pojawi, to możemy w końcu zasiąść za sterami samolotu F-16C Viper, który w odrobinę nowszej wersji używany jest przez Polskie Siły Powietrzne.

Jak to się zaczęło

W moim przypadku wszystko rozpoczęło się od zobaczenia filmu Top Gun w latach 80. – w jakości przypominającej oglądanie dziś filmów na YouTube w rozdzielczości 144p na 32 calowym TV. Sekwencje powietrzne z F-14 i A-4 oraz F-5 kompletnie zawładnęły umysłem. Wtedy jednak takie hobby można było rozwijać tylko poprzez sklejanie samolotów oraz książki z biblioteczki Skrzydlatej Polski.

Era latania w symulatory rozpoczęła się na początku lat 90. od gry F-19 Stealth, wkrótce wypartej przez o wiele ładniejszą i bardziej autentyczną F-117 Stealth Fighter II. Studio MicroProse było wtedy gwarancją jakości i z każdą ich kolejną produkcją spędzałem długie miesiące. Zaliczyłem absolutnie wszystkie tytuły ze złotej ery dominacji symulatorów lotniczych w świecie gier, a najmilej wspominam F-15 III, Fleet Defender, Jane’s F-15, Falcon 4.0 i Eurofighter 2000. Kiedy Internet dopiero raczkował w Polsce, latałem w jednym z pierwszych dywizjonów offline’owych w grze Falcon 4.0.

Lubiłem zarówno nowoczesne maszyny, jak i te z drugiej wojny światowej, w których najciekawsze były takie tytuły, jak: 1942 Pacific Air War, Combat Flight Simulator 2, B-17 Flying Fortress czy Ił-2 Sturmovik. Przygoda z lataniem zakończyła się wtedy na pierwszym wcieleniu DCS-a, czyli grze Lock On – Modern Air Combat. Moje wirtualne pole bitwy przeniosło się na ziemię, w kolejnych odsłonach serii ARMA.

Po kilku podejściach do darmowej wersji DCS World, testach Falcona BMS, nie mogę się oderwać od A-10C czy F/A-18C Hornet w DCS. Dobrze jest wrócić do latania! Nie traktuje DCS World śmiertelnie poważnie, nie latam z zachowaniem wszelkich realistycznych procedur co do punktu w instrukcji, nie wiem też jeszcze wszystkiego o nim i sam ciągle się uczę. Traktuje go jako dobrą rozrywkę, w której szukam głównie wyjątkowego klimatu i emocji, dlatego na razie najbardziej lubię dodatkowe kampanie fabularne.
DM

6 Replies to “O autorze”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *