„Stealth Fighter” – historia samolotu, którego „nie było”

W oczekiwaniu na zapowiedziany moduł F-35A – najbardziej nowoczesnego samolotu w historii DCS World – zapraszam na fascynującą historię futurystycznego samolotu przyszłości, który należy już do przeszłości, i którego jakby nigdy nie było – ale w sumie był. W każdym razie, zanim stał się naprawdę sławny, przez jedną firmę zabawkarską zawładnął wyobraźnią milionów!

Narodziny myśliwca „stealth”

Po wojnie wietnamskiej oraz dużych stratach Izraela podczas konfliktu Yom Kipur w 1973 roku, w których sowieckie wyrzutnie SAM przyczyniły się do wielu zestrzeleń samolotów, w USA pojawiła się koncepcja stworzenia maszyny, która będzie „odporna” na SAM-y, czyli po prostu niewykrywalna przez radary. W 1975 roku rozpoczęto ultra ściśle tajny projekt o nazwie „Hopeless Diamond”. Rok później agencja Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych Departamentu Obrony DARPA zleciła firmie Lockheed, a dokładniej jej wydziałowi badawczo-rozwojowemu Skunk Works, stworzenie dwóch pomniejszonych prototypów niewidzialnych myśliwców. Kodowa nazwa przedsięwzięcia brzmiała „Have Blue”.

Samoloty wyposażono w silnik odrzutowy z T-38 Talon, awionikę C-130, podwozie A-10 oraz system Fly-by-Wire z F-16. Powstały w rekordowym czasie, za niewielką kwotę 35 milionów dolarów. Lot dziewiczy odbył się 1 grudnia 1977 roku – oba prototypy rozbiły się, ale dostarczyły wielu istotnych danych. Prace nad „niewidzialnym” myśliwcem przyspieszyły. Zwiększono budżet, który w głównej mierze ulokowano w budowę już właściwej maszyny.

1 listopada 1978 roku podjęto decyzję o przyznaniu kontraktu na produkcję niewidzialnego samolotu dla Lockheeda i Skunk Works –  program otrzymał nazwę kodową „Senior Trend”. Zanim jednak powstał, trzech matematyków z Lockheeda stworzyło specjalne oprogramowanie komputerowe „Echo” do projektowania płaskich paneli płatowca, które odbijają fale radaru.

Pierwszy lot samolotu o numerze seryjnym 79-10780 odbył się 18 czerwca 1981 roku z bazy Groom Lake w Nevadzie (słynna Area 51). Pierwszy produkcyjny egzemplarz dostarczono w 1982 roku, natomiast zdolność operacyjną samoloty uzyskały w październiku 1983 roku. Pierwszym dywizjonem wyposażonym w maszyny „stealth” został 4450th Tactical Group.

Klauzula „bardzo! ściśle tajne”

Przez wiele lat był to ściśle tajny projekt i siły powietrzne USA zaprzeczały istnienia samolotu. Wszelkie loty treningowe wykonywano w nocy, a każdej maszynie towarzyszył A-7 Corsair II. Utrzymanie tajemnicy nie było łatwe, zwłaszcza, że doszło do dwóch katastrof – jeden samolot rozbił się w parku narodowym w Kalifornii w lipcu 1986 roku – jego szczątki podmieniano wtedy na kawałki starego samolotu F-101 VooDoo. Kolejny wypadek wydarzył się w październiku 1987, ale na terenie bazy w Nellis, co ułatwiło podanie oficjalnie tylko jakiegoś lakonicznego komunikatu o wypadku.

Mimo braku Interentu i szybkiego przekazywania informacji, opinia publiczna i tak wiedziała, że jakiś tajny samolot istnieje, a zainteresowane tematem kręgi prześcigały się w domysłach. Przede wszystkim, we wszelkich artykułach prasowych odnoszono się do niego pod nazwą F-19. Było to logiczne rozumowanie wynikające z tego, że po F-14, F-15, F-16, odrzuconym YF-17 i F/A-18, kolejnym amerykańskim „eF-em” zostanie właśnie F-19 (F-13 nigdy nie brano pod uwagę przez związany z tą liczbą przesąd).

Ze strzępków informacji białego wywiadu dobrze kojarzono, że nowy samolot jest niewykrywalny dla radarów, ma czarny jak smoła kolor, a istotnym elementem jego konstrukcji są krawędzie – wtedy jednak sądzono, że chodzi o obłe, okrągłe kształty. Mówiono nieoficjalnie o tajnym projekcie „Aurora”, spekulowano też, że samolot jest bardzo wszechstronny w swoim przeznaczeniu. Miał atakować cele naziemne, walczyć w powietrzu z innymi samolotami oraz operować również na lotniskowcach – taka pierwsza wizja F-35.

Fantazje modelarzy zawładnęły opinią publiczną

W styczniu 1986 roku amerykańska firma Testors (właściciel bardziej znanego u nas Italeri), produkująca m.in. narządzia malarskie, farby oraz modele, wypuściła na rynek F-19 Stealth Fighter w plastikowych wypraskach do sklejania. Kształt i detale F-19 były całokowicie zmyślone przez pracowników Testorsa, hipotetyczne, luźno bazujące na wspomnianych, szczątkowych informacjach białego wywiadu. Swoją wersję wypuściła również firma Monogram – ich F-19A bazował na koncepcji z reklamy technologicznej firmy Loral Inc. To jednak wizja Testorsa okazała się strzałem w dziesiątkę i przeszła najśmielsze oczekiwania. Ludzie oszaleli na punkcie myśliwca „stealth”. F-19 w kształcie dzwona stał się z miejsca najlepiej sprzedającym się modelem tej firmy w historii (w owym czasie). 

Źródło: eBay, bol-anon215

Futurystyczny kształt od Testorsa podchwyciły inne firmy i wkrótce produkcja zabawkowych modeli F-19 ruszyła na dobre, m.in. przez Matchboxa i Hasbro.  Model Testorsa dosłownie wbił się w umysły opinii publicznej jako oficjalny wizerunek niewidzialnego myśliwca i gdy w lipcu doszło do katastrofy samolotu „stealth” w Kalifornii, jego kształt królował we wszystkich stacjach telewizyjnych. Media w wiadomościach ilustrowały informacje o wypadku właśnie czarnym modelem z wersji do sklejania.

F-19 od Monogramu wyglądał tak:

Tom Clancy również bazuje na modelu do sklejania

Sam Tom Clancy, w wydanej w 1986 roku słynnej powieści Red Storm Rising, zamieścił rozdział z nocnym rajdem myśliwców F-19 nad Niemcami, opisując właśnie jego obły kształt. Porównywał go do „dzwonu katedry”, natomiast piloci mieli przezywać samolot „frisbee”. Oficjalnie w powieści myśliwiec Lockheeda nazywał się Ghostrider. Co ciekawe, w edycji wydanej w Polsce już po roku 1991, polski tłumacz Czerwonego Sztormu wiedząc już jak jest w rzeczywstości, gruntownie pozmieniał te akapity i dostosował je do rzeczywistego samolotu, bazując na wiedzy dostępnej w latach 90. Zniknęły fragmenty o obłych kształtach, zniknęła nazwa „F-19” oraz „frisbee”, a zamiast „Ghostridera” pojawił się równie błędny „Sparrowhawk”.

MicroProse i dwie gry z F-19

Skoro F-19 zawładnął światem zabawek, to nie pominął również zyskujących wtedy na popularności gier komputerowych. W 1987 roku firma MicroProse wydała grę Project Stealth Fighter, w której latało się myśliwcem Stealth. Na pudełku i planszy tytłowej widniał ni mniej ni więcej, tylko F-19 w wersji Testorsa do sklejania. Grę przygotowaną z myślą o komputerach 8-bitowych Commodore 64 i ZX Spectrum przyjęto bardzo entuzjastycznie. Ponoć przełamywała wtedy granice w jakości grafiki na 8-bitach, realistyczności symulacji i grywalności!

Rok później, w 1988, pojawił się jej remake na komputery PC, przygotowany m.in. przez Sida Meiera i Andy Hollisa (w 1990 wydano porty na Amigę  i Atari ST). Nowy tytuł – F-19 Stealth Fighter – mówił już wprost, o jaki samolot chodzi. Charakterystyczny kształ widać było też na pudełku i modelu w samej grze. Z wersji na C64 wzięto jedynie scenariusze misji i bazę danych o sprzęcie militarnym. Cała grafika powstała od podstaw. Gra okazała się ogromnym sukcesem. Chwalono realizm, przyznawano tytuł „symulatora roku”, mówiono, że to „idealne połączenie gry do zabawy i nowoczesnej technologii”.

Prawda wychodzi na jaw

Jeśli wierzyć internetom, premiera gry F-19 Stealth Fighter odbyła się 10 listopada 1988 roku. Dokładnie w ten sam dzień, kiedy w Pentagonie przed kamerami wystąpił asystent sekretarza obrony J. Daniel Howard i pokazał zamazane zdjęcie z czarnym kształtem. To właśnie wtedy po raz pierwszy oficjalnie potwierdzono istnienie niewidzialnego dla radarów samolotu F-117A – 5 lat po  wprowadzeniu go do czynnej służby. Od tego dnia F-117A mogły już latać w dzień, bez żadnych innych restrykcji. W kwietniu 1990 dwa F-117A pokazano publicznie w bazie Nellis – prezentacja przyciągnęła tłumy ciekawskich. Rok później F-117A był już bohaterem operacji Pustynna burza, a jego kształt był powszechnie ropoznawalny.

Wraz z ujawnieniem tajnego projektu produceni zaczęli korygować swoje wizje. W modelach do sklejania pojawił się faktyczny F-117. Jak wspomniałem wcześniej, polski tłumacz poprawiał Toma Clancy’ego, opisując po polsku rzeczywistego  F-117 zamiast F-19, a firma MicroProse wypuściła już trzecią grę z niewidzialnym myśliwcem: Nighthawk F-117A Stealth Fighter 2.0, z grafiką VGA w 256 kolorach i właściwym już samolotem, o właściwych kształtach w roli głównej.

Dlaczego oznaczenie F-117? Co się stało z F-19?

Skąd taki nagły zwrot w nazewnictwie? Siły powietrzne USAF sugerowały, by oznaczenie F-19 otrzymał myśliwiec Tigershark – rozwojowa wersja F-5. Jego producent, Northrop, nalegał jednak na nazwę F-20, z parzystą liczbą, by odróżniać się od sowieckich MiGów oznaczonych liczbami nieparzystymi. F-20 Tigershark był tanim myśliwcem przeznaczonym głównie na eksport, ale przez decyzję prezydenta Reagana o zniesieniu zakazu sprzedaży F-16 sojusznikom, nie było chętnych na F-20 i projekt ten ostatecznie skasowano.

F-117 jest z kolei jednym z przypadków odejścia od normy. W USAF od 1962 roku panuje zasada standaryzacji oznaczeń samolotów: „F” – myśliwiec (fighter), „B” – bombowiec (bomber) i „A” – samolot szturmowy (attack). Zaczeło się od myśliwca F-1 Fury. F-117 nie był jednak ani myśliwcem, ani nie otrzymał żadnego kolejnego numeru wedle rozkładu. To nie jedyny taki przypadek odejścia od normy – wcześniej oznaczenie myśliwców F otrzymały choćby F-105 Thunderchief i F-111 Aardvark – samoloty szturmowe do ataku celów naziemnych.

Jeden z generałów USAF i szef nieistniejącego już TAC-a (Tactical Air Command) był przekonany, że dla najlepszych pilotów w siłach powietrznych najatrakcyjniejsze są samoloty myśliwskie oznaczone literą „F”. O wiele łatwiej było ich zachęcić do latania nowym „eF-em”, niż do maszyny typu A-10, nie wspominając o bombowcach „B”. Do ściśle tajnego projektu futurystycznego, „niewidzialnego” samolotu szturmowego potrzebowano samych najlepszych, dlatego zdecydowano się na oznaczenie „F”. Wprawdzie rozważano też możliwość atakowania celów powietrznych przez F-117, ale miały to być tylko sowieckie AWACS-y A-50 Mainstay i z pomysłu tego szybko się wycofano.

Co do numeru, oznaczenie „117” było powszechnie stosowane w radiokomunikacji bazy w Nevadzie w odniesieniu do wszelkich „egzotycznych”, nie używanych w USAF samolotów, np. zdobycznych MIGów. Dywizjon 4477th Test and Evaluation Squadron miał na swoim wyposażeniu w latach 1977-1988 MiGi-17, MiGi-21 i MiGi-23 – wykorzystywano je do treningu pilotów, by mogli zmierzyć się z prawdziwymi samolotami wroga. Raportując je przez radio używano numeru „117”, a nie np. MiG-17, MiG-21. Najwyraźniej takiego samego oznaczenia używano dla tajnego samolotu „stealth”, by utrzymywać go w tajemnicy. Z czasem numer stał się tak oczywisty w gronie wtajemniczonych, że pierwsza techniczna instrukcja obługi, jaką wydał Lockheed do tej maszyny, miała na okładce oznaczenie F-117A – i tak już zostało.

Stealth Fighter – dziedzictwo

Dziś klasyczne gry MicroProse F-19 i F-117 można znaleźć na Steam i na GOG. We współczesnych symulatorach można polatać całkiem nieźle wykonanym F-117A od Aerial Simulations, dostępnym jako płatny moduł do Microsoft Flight Simulatora, natomiast F-19 z wizji Testorsa odmłodziło studio VSkyLabs dla X-Plane 12.

Aerial Simulations F-117 – MSFS2020/2024

MicroProse F-19 Stealth Fighter i VSKYLABS F-19 – XPlane-12

Wspieraj serwis Szkoła Latania:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *