Wild Weasels – dywizjony „Dzikich łasic”. Historia, samoloty, taktyka

Na współczesnym polu walki samoloty bojowe oraz wyszkoleni piloci są zbyt cenni, by posyłać ich nad nieznane terytorium. Misje związane z atakami celów na ziemi lub uzyskiwaniem przewagi w powietrzu przez myśliwce są zawsze poprzedzone wojną elektroniczną i operacjami typu SEAD (Suppression of Enemy Air Defenses), czyli osłabieniem obrony przeciwlotniczej wroga.

W siłach US Air Force do tego celu wykorzystuje się samoloty F-16C Viper z dywizjonów tzw. „Dzikich łasic” – Wild Weasels. Ich rolą jest wykrywanie i niszczenie wrogich stacji radarowych oraz baterii obrony przeciwlotniczej, czyli wyrzutni rakiet SAM i działek artylerii AAA.

Pocisk HARM pod F-16C. Źródło: wikipedia.org

Samoloty F-16 jako jedyne w USAF są przystosowane do przenoszenia pocisków AGM-88 HARM, które mogą same naprowadzać się na sygnał z radarów wroga. Do kompleksowego niszczenia baterii przeciwlotniczych, a zwłaszcza wyrzutni rakiet SAM, wykorzystuje się pociski AGM-65 Maverick oraz bomby kasetowe CBU różnego rodzaju.

Marynarka wojenna US Navy ma swoje własne dywizjony do niszczenia wrogiej obrony przeciwlotniczej z samolotami E/A-18G Growler. Zastąpiły one w tej roli zmodyfikowane Intrudery w wersj E/A-6G Prowler.
W przyszłości rolę samolotów F-16 w misjach SEAD mają przejmować F-35 Lightning II.

Misje „Dzikich łasic” należą do najniebezpieczniejszych w lotnictwie. Podkreśla się wręcz, że do zostania „dziką łasicą” trzeba być albo totalnie szalonym, albo niesamowicie odważnym, a najlepiej łączyć obie te cechy.

To właśnie one lecą pierwsze nad nieznane terytorium, by wykryć i zniszczyć instalacje obrony przeciwlotniczej. Często wręcz prowokują wroga, by uruchomił radary i odpalił pociski SAM, bo zdradzenie w ten sposób swojej pozycji ułatwia ich zniszczenie. Prowadzi to do swego rodzaju wojny nerwów i zabawy „w kotka i myszkę”.

Bateria SA-2. Źródło: wikipedia.org.

Operatorzy radarów wiedzą, że nie mogą włączać swojego sprzętu na długo, bo nawet 30 sekund pracy może oznaczać namierzenie przez pociski HARM. Dzikie łasice z kolei mają tylko chwilę na to, by znaleźć cel i odpalić rakiety. Wymusza to stosowanie przeróżnych taktyk, jak lot myśliwców na minimalnym pułapie i wznoszenie wyłącznie na moment, by zaatakować. Stacje radarowe natomiast włącza się zamiennie na chwilę, starając się wciągnąć samoloty w pułapkę głębiej nad terytorium wroga.

F-16C ma niewielkie możliwości zakłócania radarów wroga, i tylko wtedy, gdy przenosi swój własny zasobnik AN/ALQ-131 ECM. Vipery najczęściej wykorzystuje się przy zwalczaniu mniejszych, mobilnych jednostek SAM tuż przed nalotami typu Strike.
Przy konieczności zakłócania na większą skalę, do akcji wkraczają zmodyfikowane Herculesy w wersji EC-130H oraz Super Hornety marynarki US Navy w wersji E/A-18G Growler. Ze swoimi potężnymi zasobnikami ALQ-99 potrafią zakłócać nie tylko wrogie radary, ale i systemy komunikacji, wymiany danych Datalink oraz sensory wrogich samolotów. USAF współpracuje z Growlerami US Navy po tym, jak na emeryturę przeszły samoloty EF-111 Raven.

Growler – naszpikowany zakłócaczami i rakietami HARM. Źródło: wikipedia.org.

Motto Dzikich Łasic

Termin Wild Weasels (Dzikie łasice) odnosi się jednak wyłącznie do roli samolotów sił USAF, czyli obecnie F-16C. Motto „Dzikich łasic” to „First in, last out”, czyli „Pierwsi na miejscu, ostatni wracający”, co generalnie podsumowuje większość ich misji, ale w rzeczywistości chodziło o coś innego. Pierwsze „Łasice” w samolotach F-100 były po prostu zbyt powolne w stosunku do bombardujących F-105, które ochraniały, przez co „setki” wlekły się znad celu misji do bazy na samym końcu.

Drugim motywem przewodnim dywizjonów WW jest enigmatyczne YGBSM i wiąże się z tym ciekawa historia. YGBSM to nic innego jak skrót od pierwszych liter zdania: „You Gotta Be Shitting me!”, czyli w wolnym tłumaczeniu: „Chyba was popierdoliło!” albo jak przełożono to w książce Dana Hamptona Viper-pilot F-16 – „No kurwa bez jaj!”. Była to autentyczna reakcja ex-operatora wojny elektronicznej z bombowca B-52, Jacka Donovana, po tym jak dowiedział się czego dotyczy super tajny projekt „Dzikich łasic”, do którego sam się zgłosił. Jego pełne słowa miały brzmieć:

„Chcecie, bym usiadł z tyłu tego małego samolociku, z jakimś pojebanym pilotem, który myśli, że jest nieśmiertelny, dobrowolnie poleciał nad baterię SAM w północnym Wietnamie i zaatakował ją zanim ta zaatakuje mnie? Chyba was popierdoliło!”

Kapitan Allen Lamb i kapitan Jack Donovan tuż przed misją, w której zaliczyli pierwsze zniszczenie baterii SAM przez Dzikie Łasice. Źródło: nationalmuseum.af.mil

Tak właśnie rozpoczynała się historia „Dzikich łasic” w siłach US Air Force. Były lata 60-te i amerykańskie samoloty zrzucały w Wietnamie tony bomb. Słowo „łasica” nie wzięło się jednak znikąd, bo strategia wykrywania wrogich radarów była znana już od dawna.

W czasie II wojny światowej specjalnie zmodyfikowane bombowce latały z misją wykrywania i zakłócania działania wrogich radarów. Takie samoloty zwano „Ferrets” – fretki lub „ferret aircraft”. Fretka to ssak z rodziny łasicowatych, który bez strachu zanurza się w ciemnej norze jakiegoś stwora, by wyjść z walki zwycięsko. W języku angielskim słowo „ferret” jako czasownik oznacza też „wyszperać”, „wytropić”, „wywęszyć”. „Dzikie łasice” były więc naturalną ewolucją po dawnych fretkach.

Naszywka „Dzikich Łasic” z ich mottem „YGBSM”.

Operacja Rolling Thunder

Wróćmy jednak do wojny w Wietnamie i lat 60. Do roku 1965 Wietnamczycy nie mieli nic, czym mogliby zagrozić amerykańskim bombowcom, które od marca intensywnie bombardowały Wietnam zgodnie z wytycznymi operacji Rolling Thunder. 24 lipca 1965 roku w Wietnamie pojawiły się nowiutkie baterie rakiet SA-2, prosto ze Związku Radzieckiego, i właśnie tego dnia doszło do pierwszego w czasie wojny ataku na samoloty USAF rakietami SAM. Jeden F-4 Phantom został od razu zestrzelony, a trzy uszkodzone.

Po dwóch dniach Amerykanie wysłali 48 samolotów F-105 do zniszczenia SAM-ów. Wietnamczycy jednak ucharakteryzowali bambusowe kije na rakiety, a teren obstawili działkami AAA. W efekcie USAF straciło sześć samolotów, a ponad połowa została uszkodzona w zamian za zniszczenie paru bambusowych pułapek. Taktyka Wietnamczyków była skuteczna. Mieszano baterie SAM z działkami AAA, co zmuszało Amerykanów do ciężkiego wyboru: lecieć powyżej zasięgu AAA i wystawić się na rakiety SAM lub lecieć nisko, uniknąć SAM-ów, ale ryzykować ostrzał artylerii.

Załoga baterii SA-2 z północnego Wietnamu. Źródło: tacairnet.com

Wild Weasel I

Straty Amerykanów rosły. Szybko było trzeba wyjść z jakimś rozwiązaniem. Wtedy pojawiła się strategia działań „Dzikich łasic” – dywizjonów wyspecjalizowanych w prowokowaniu obsługi baterii SAM-ów i niszczeniu ujawnionych przez włączony radar pocisków. W sierpniu 1965 wysłano pierwsze ochotnicze załogi „łasic” w dwumiejscowych wersjach samolotu F-100 Super Sabre, podczas gdy marynarka polegała na małych A-4 Skyhawk. Taktyka zwana Wild Weasel I jednak się nie sprawdziła. Po 45 dniach w pierwszym dywizjonie Łasic 354th Tactical Fighter Squadron ostał się tylko jeden samolot.

Wild Weasel II i III

Podejście drugie było nieudaną próbą użycia myśliwców F-4C Phantom jako „Łasic”. Latem 1966 roku zdecydowano się więc na samoloty F-105F Thunderchief. Były wysposażone w zakłócacze, lepsze radary i pociski antyradiacyjne. F-105F szybko ulepszono do wersji F-105G. Obie wersje działały jako Wild Weasel III, często latając w drużynach „hunter-killer” (tropiciel – łowca). Jedne samoloty wykrywały wrogie radary i baterie SAM, zakłócały ich sygnał, a drugie w tym czasie odpalały pociski AGM-45 Shrike.

F-100 przerobiony na „Dziką Łasicę” – 1965 rok. Źródło: U.S. Air Force.

Wild Weasel IV

Zapasy nieprodukowanych od 1964 roku samolotów F-105 szybko się kurczyły. Powrócono więc do koncepcji wykorzystania Phantomów jako „Dzikich łasic”. 36 myśliwców F-4C Phantom II przerobiono i przemianowano na F-4C Wild Weasel IV.

F-105 Thunderchief w dywizjonie „Dzikich Łasic” i pocisk AGM-45 Shrike. Żródło: U.S. Air Force.

Wild Weasel V

Piąta generacja „Dzikich łasic” to już czasy po wojnie w Wietnamie, aż do lat 90. Najnowsze i najbardziej zaawasowane Phantomy F-4E przekonwertowano na F-4G Wild Weasel V. W miejsce usuniętego w dziobie działka zamontowano nowoczesny odbiornik RWR, a w kokpicie poczyniono wiele zmian na drugim miejscu, by operator miał wygodną obsługę wszelkich urządzeń zakłócających i wykrywających radary. Łącznie powstało 134 takich samolotów, a służbę zaczęły w roku 1978. Znakomicie spisały się podczas operacji Pustynna Burza, zaliczając tylko jedną stratę w wyniku usterki po odpaleniu pocisku HARM.

Dzika Łasica uzbrojona po zęby, czyli skrzydła. Od frontu widać AGM-88 HARM, AGM-65 Maverick, AGM-78 Standard i AGM-45 Shrike. Źródło: wikipedia.org.

„Dzikie łasice” III, IV i V często operowały w tzw. triadach – grupach samolotów, w skład których wchodziły inne maszyny, często tylko zakłócając wrogie radary. Wykorzystywano do tego EF-111 Raven czy specjalne wersje Herculesów. F-4G działały też w parach z F-4E – wtedy G zajmowały się zakłócaniem, a myśliwskie F-4E atakami na cele. F-4G były ostatnimi samolotami w historii przeznaczonymi wyłącznie do roli „Dzikich łasic”, a ich finałowa akcja odbyła się w 1996 roku nad Irakiem.

„Dzikie łasice” obecnie

Podczas stopniowego wycofywania ze służby Phantomów, rolę „Dzikich łasic” zaczęły przejmować nowoczesne myśliwce F-16C w wersjach Block 50 i 52. Najpierw latały jeszcze wspólnie, w parach z F-4G, w w których Phantom działał jako łowca – hunter, a zwinny F-16C jako killer – zabójca. Piloci Phantomów wspominają, że mieli ogromne kłopoty z utrzymywaniem Viperów w zasięgu wzroku. Były po prostu zbyt zwinne i szybkie w porównaniu do F-4.

Współczesna „Dzika Łasica”

F-16 idealnie nadawał się do roli” Łasicy”. Wygodny system HOTAS oraz fly-by-wire eliminowały konieczność obecności drugiego członka załogi, choć pilot takiej maszyny ma całkiem sporo na głowie. Musi zająć się pilotowaniem maszyny, często na niskim pułapie, wyszukiwaniem celów, atakiem oraz uważaniem na zagrożenie ze strony myśliwców. F-16 okazał się tak wszechstronny, że samodzielnie spełnia rolę łowcy i zabójcy (hunter-killer). Pomagają mu w tym pociski HARM z dedykowanym zasobnikiem, który znacząco zwiększa ich zasięg, pociski Maverick, bomby kasetowe i zasobnik zakłócający AN/ALQ-131 ECM.

W latach 90. role zakłócaczy pełniły latające z F-16 maszyny marynarki wojennej US Navy: E-6 Prowler, jednak podobnie jak Phantomy i Raveny, one także przeszły już na emeryturę. Obecnie wojnę elektroniczną na pełną skalę potrafią prowadzić Super Hornety w wersji E/A-18G Growler, również przenoszące pociski HARM.

Misje „Dzikich łasic” oficjalnie określa się dziś jako SEAD – Suppression of Air Defenses.

Z niebezpiecznymi misjami Łasic związanych jest kilka ciekawych opowieści. W czasie inwazji na Irak w 2003 roku, wielką niesławą cieszyły się amerykańskie wyrzutnie rakiet Patriot, które miały sporo błędów w oprogramowaniu. Czasami dochodziło do sytuacji gdy lockowały one na swój cel sojusznicze maszyny, co wprawiało pilotów w szał. Musieli pozbywać się całego zapasu chaff i wrzeszczeć na załogę AWACsów, by ci przerwali locka. 23 marca 2003 roku doszło w końcu do tragedii. Sojuszniczy Patriot zestrzelił Tornado brytyjskiego RAFu, a dwóch członków załogi poniosło śmierć.

Rakieta Patriot.

Zaledwie dzień później, mając na świeżo w pamięci ów incydent, pilot amerykańskich „Łasic” w F-16 został zalockowany przez swojego Patriota. Nie namyślając się długo po prostu odpalił pocisk HARM i zniszczył radar baterii zanim ta wystrzeliła do niego. Na szczęście w tym wypadku nikt na ziemi nie odniósł obrażeń. Oficjalny komunikat USAF głosi, że był to atak pomyłkowy, choć jedno ze źródeł podaje, iż pilot „szesnastki” strzelił z pełną świadomością, w co celuje. Piloci byli wściekli i przerażeni obecnością Patriotów w Iraku, i mieli rację, bo już w kwietniu doszło do kolejnego wypadku i zestrzelenia myśliwca F/A-18C Hornet. Pilot zginął.

Okolicznościowa grafika z okazji 50 lat „Dzikich Łasic”. Są na niej wszystkie opisane wyżej maszyny. Źródło: aircraftprofilesprints.com

Szczęśliwie za to zakończył się incydent podczas operacji Pustynna Burza w 1991 roku. Tylny strzelec bombowca B-52 omyłkowo wziął na cel Łasicę F-4G Wild Weasel, myśląc że to MiG. Pilot Phantoma widząc locka i źródło radaru wystrzelił pocisk HARM przed dokonaniem identyfikacji celu. B-52 zaliczył uszkodzenia od odłamków, ale nikt nie zginął, a samolot dotarł do bazy. Po naprawie zyskał dumną nazwę „In HARM’s Way”, co w angielskim ogólnie oznacza „w niebezpieczeństwie”, ale w tej wersji dwuznacznie odnosi się też do „na linii ognia/na drodze pocisku HARM.

Wzbogacenie się modułu DCS F-16C Viper o pociski HARM i Maverick powinno obrodzić naprawdę wieloma ciekawymi misjami Dzikich Łasic!

One Reply to “Wild Weasels – dywizjony „Dzikich łasic”. Historia, samoloty, taktyka”

  1. „Wzbogacenie się modułu DCS F-16C Viper o pociski HARM i Maverick powinno obrodzić naprawdę wieloma ciekawymi misjami Dzikich Łasic!”
    Na chwilę obecną nic groźniejszego w DCS World niż SA-10 nie spotkamy. SA-11 Buk też jest niebezpieczny, ale ma mniejszy zasięg. Na systemy dalekiego zasięgu zawsze najlepszą taktyką jest lot co najmniej na Angels 30 (30000 stóp) i odpalenie HARM-a jak wrogi radar zmienia tryb z searching na tracking. Chyba że ktoś potrafi napisać skrypty LUA, dzięki którym radary mogą się włączać i wyłączać zależnie od poczynań gracza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *